Przez próg
zapomnimy co się miało stać Proszę nie budź mnie na mlecznej drodze toczy się wóz w wielkim mieście niebo jasne z naszych rozmów o niczym
przemyślimy co możemy dać
zrozumiemy za pomocą rąk
nasz błąd
wybierzemy wielokrotne z wyjść
odkryjemy niebezpieczną myśl
przeskoczymy bez udziału nóg
przez próg
odnajdziemy się w pobliżu chmur
zatrzymamy serce w czasie snu
obudzimy się bez duszy jak
na wznak
zestrzelimy najdawniejszą z gwiazd
zobaczymy jak się kurczy czasA poza tym
ja naprawdę jestem
ja naprawdę jestem
proszę nie budź mnie
w każdym słowie
jeśli tylko chcesz je usłyszeć
jeśli musisz o nich myśleć
ja naprawdę jestem
w każdym słowie
jeśli musisz je pamiętać
jeśli możesz je zapomnieć
a poza tym
co ja wiem o życiu
tylko tyle
ile muszę wiedzieć
a poza tym
kocham przecież muszę...Mleczny wóz
wozak go przeklnie szarpnie go koń
w dół aż do rynku za kościół za róg
z bańką na mleko a w bańce mróz
na mlecznej drodze pod murem pies
sołtys w baranach w baranach wesz
dzwonnik od nocy oparty o sznur
pustą butelką dzwoni na mszę
na mlecznej drodze za rogiem sklep
w witrynie biały talerz chleb
w górę od rynku za kościół za róg
słychać jak...W wielkim mieście
i wiadomo żyć nie łatwo
w wielkim mieście
oto widać idą ludzie
przy wystawach i o cudzie
myślą i nareszcie
nad głowami anioł leci
od tej pory komuś w życiu
będzie znacznie lepiej
kto nie poznał tych radości
niech spróbuje znów pokochać
kogoś jeszcze prościej
by osłodzić sobie życie
mały złodziej tuż przed kasą
kradnie kokosowy...Z rozmów
wynika że
tyle wiemy o świecie
a o nas
trochę mniej
i w banalnym milczeniu
ukrywamy fakt
że przyczyna znaczenie
nie jest ważna
aż tak
wyłudzamy złudzenia
których tyle że są
piękne zanim się zmienią
w nieistnienie
nieistnienie
w nieistnienie