A poza tym
Proszę nie budź mnie
ja naprawdę jestem
ja naprawdę jestem
proszę nie budź mnie
w każdym słowie
jeśli tylko chcesz je usłyszeć
jeśli musisz o nich myśleć
ja naprawdę jestem
w każdym słowie
jeśli musisz je pamiętać
jeśli możesz je zapomnieć
a poza tym
co ja wiem o życiu
tylko tyle
ile muszę wiedzieć
a poza tym
kocham przecież muszę...
Przez próg
zapomnimy co się miało stać na mlecznej drodze toczy się wóz pamięci łączą się bez naszej wiedzy cisza pustej pomarańczy prawdziwa miłość z naszych rozmów o niczym jeszcze długo w noc pod niebem pełnym cudów
przemyślimy co możemy dać
zrozumiemy za pomocą rąk
nasz błąd
wybierzemy wielokrotne z wyjść
odkryjemy niebezpieczną myśl
przeskoczymy bez udziału nóg
przez próg
odnajdziemy się w pobliżu chmur
zatrzymamy serce w czasie snu
obudzimy się bez duszy jak
na wznak
zestrzelimy najdawniejszą z gwiazd
zobaczymy jak się kurczy czasMleczny wóz
wozak go przeklnie szarpnie go koń
w dół aż do rynku za kościół za róg
z bańką na mleko a w bańce mróz
na mlecznej drodze pod murem pies
sołtys w baranach w baranach wesz
dzwonnik od nocy oparty o sznur
pustą butelką dzwoni na mszę
na mlecznej drodze za rogiem sklep
w witrynie biały talerz chleb
w górę od rynku za kościół za róg
słychać jak...Pamięci łączą się
inne pamięci to szpiedzy
w tajemnicy przede mną przed tobą
aż trudno uwierzyć że
w głowie wrogowie czekają aż powiem
wszystko można rozpieprzyćCisza pustej pomarańczy
drażni mówisz
jestem
pomimo
nie rozumiem
tych słów
z koperty sypią
się krzywe
litery
widzisz
palcami dotykam
powietrze ale
nie wiem
czy umiem
być
tak samo
delikatny
ciepło i
blisko
można tłumaczyć
zupełnie inaczej
mam zamknięte powiekiPrawdziwa miłość
inna miłość
nie chce już
żadnych słów
nie odchodzi
nie przemija
prawdziwa miłość trwa
zapominamy
kto był blisko tak
nie pamiętamy
kto kochał nasZ rozmów
wynika że
tyle wiemy o świecie
a o nas
trochę mniej
i w banalnym milczeniu
ukrywamy fakt
że przyczyna znaczenie
nie jest ważna
aż tak
wyłudzamy złudzenia
których tyle że są
piękne zanim się zmienią
w nieistnienie
nieistnienie
w nieistnienieNie będziemy
nie będziemy sami
jeszcze wspólny szept
sfrunie z aniołami
jeszcze tyle gwiazd
spadnie w nasze dłonie
w niespokojny czas
każda z nich zapłonie
oto złoty świt
który tak zaskoczy
że nie zgadnie nikt
ile w nas jest nocy
oto nasze sny
płyną w tajemnicy
jeszcze nie wie nikt
ile w nas jest ciszy
oto my i noc
jasny szept w...Pod niebem
nieruchomieję z nudów
właśnie pod takim niebem
sam nie wiem czego nie wiem
światło z kolejnym świtem
ciągle nazywam życiem
które spokojnie toczy
swą nieuchronność nocy
pod cudnym niebem jeszcze
każdy choć jedno miejsce
być może ma i chwilę
gdy godnie ją przeżyje
bo nieba co w marzeniach
spełnia się albo zmienia
skłonni...